! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !

04.08.2015

Strona przeniesiona - powrót na wordpress

Kiedy 1,5 roku temu zaczęłam prowadzić ten blog, w założeniu miał on być swego rodzaju amatorskim luźnym poradnikiem dla osób samotnych, wykluczonych, w depresji i nie do końca radzących sobie w życiu. Przedstawiałam tutaj samotność dnia codziennego z mojego punktu widzenia, opierałam treść postów na własnych doświadczeniach i zmaganiach. Nadal zamierzam to robić i nic się pod tym względem nie zmieniło, ale...

No właśnie musi być jakieś "ale", bo inaczej tego posta by w ogóle nie było.

Ostatnimi czasy jeden dziwny komentarz dał mi sporo do myślenia. Zaczęłam się zastanawiać, w jakim kierunku wyewoluował ten blog i dla kogo on teraz właściwie jest przeznaczony, do jakich grup ludzi on teraz dociera, kogo konkretnie teraz przyciąga.

To nigdy nie był blog lifestylowy, wielotematyczny czy też do końca osobisty. Był i jest to blog poświęcony konkretnej tematyce, tak jak wszystkie moje. Niekiedy odbiegalam tylko trochę od tematu, tak dla rozluźnienia (np. w przypadku posta o zawartości torebki lub posta dotyczącego abstrakcyjnych kawałów), ale zawsze był i jest to blog poświęcony samotności - takie otrzymał on ode mnie przeznaczenie i tego się trzymam.

Wszystkie moje blogi zawsze były niszowe i czasami aż narzekałam, że są wręcz za bardzo niszowe. Tak niszowe, że nikt ich nie czyta. Pod wpływem chwili słabości zamierzałam nawet zawiesić prowadzenie tego bloga, no bo ja się tu staram i staram, a czytelników nie było ni widu ni słychu. Jednak z biegiem czasu zaczęli się pojawiać. No fajnie, w końcu nikt nie prowadzi bloga wyłącznie dla siebie, bo dla siebie to sobie można do szuflady pisać. Blog w założeniu jest dla ludzi - jest częścią blogosfery, a nie internetową pustynią.

Mijały miesiące i blog zaczął być coraz bardziej popularny - poniekąd trochę z mojej "winy", bo go cały czas pozycjonuję. Niestety owo pozycjonowanie nie działa chyba do końca tak, jak powinno. Wprawdzie zaczęłam mieć dużo wejść z wyszukiwarki, jednak okazało się, że w przypadku takiego bloga jak ten, działa to trochę jak broń obosieczna.

Na blog zaczęli wchodzić ludzie kompletnie przypadkowi, którzy pojęcia nie mają w i ogóle nie rozumieją, czym jest prawdziwa samotność, depresja, fobia, bezrobocie, brak pieniędzy czy nerwica. Nie chodzi o to, że się uważam za jakąś wyrocznię w tych kwestiach czy że mam monopol na samotność, po prostu ludzie mają różne doświadczenia w życiu. Ale ok - w końcu od początku do końca rozumiemy tylko samych siebie, bo każdy człowiek jest inny. W 100% nikt nie musi mnie rozumieć i w 100% nikt się nie musi ze mną zgadzać - jest to całkowicie normalne, bo każdy z nas jest indywidualnością.

Nawet i raz czy dwa hejter drobny się trafił - cóż, jak jest blog, to są i hejterzy. Naturalna kolej rzeczy. Człowiek trochę się pozłości i wraca do pisania. Bywa, takie są uroki internetu i chyba każdy w miarę aktywny bloger mniejszego lub większego hejterstwa kiedyś doświadczył. Jakby z tego powodu każdy blog zamykał, to blogosfera w ogóle by nie istniała.

Jednak ten jeden dziwny komentarz był tak pełen litości dla mnie, że aż mnie to przeraziło. Nigdy wcześniej nie otrzymałam tak pełnego litości komentarza. W ogóle żadnego "litościwego" nigdy nie otrzymałam, ten był pierwszy i mam nadzieję, że ostatni. Potencjalnych hejterów zdzierżę, litości - nigdy w życiu. Zawsze byłam zbyt dumną, honorową i zbyt ambitną osobą na to, aby tolerować wobec mnie litość.

I tak po tym "litościwym" komentarzu zaczęłam się zastanawiać, w którą stronę poszedł ten blog, w jakim konkretnie kierunku wyewoluował. No bo chyba w niezbyt dobrym, skoro nawet zdarzył się czytelnik, który odczuwa wobec mnie litość. Ja litości wobec mnie tolerować nie będę. Odpowiedzieć na pytania mogę, pogadać również i prywatnie mogę, nawet i pokłócić się mogę - w końcu po to jest blog, aby ktoś go czytał. Ale litości nie zdzierżę.

Uświadomiłam sobie nagle po tym komentarzu, że ten blog przyciąga nie tylko ludzi samotnych, ale również (a może przede wszystkim) ludzi kompletnie przypadkowych, którzy nie mają o samotności bladego pojęcia. I później taka osoba czyta moje teksty i dziwi się co najmniej tak, jakby ducha w internecie zobaczyła. Nie jest to nic przyjemnego. Nie mam ochoty odpowiadać na pytania, że jak to możliwe, aby nie mieć znajomych, aby nie mieć pracy, aby nie mieć tego czy tamtego. Jeżeli ktoś zadaje takie pytania, to nigdy w życiu nie był samotny i to widać na kilometr nawet przez internet. Mógł się co najwyżej czuć przez chwilę osamotniony. Osoba, która naprawdę doświadczyła samotności, nigdy takich pytań nie zada.

Podobno mój blog jest przygnębiający, jak ostatnio zdarzyło mi się gdzieś przeczytać. Skoro aż tak przygnębia, no to wypad. Po kiego chuja czytać coś i poświęcać czas czemuś, co przygnębia i dołuje? Przecież ja do czytania nikogo nie zmuszam. W sieci blogów aż za bardzo optymistycznych nie brakuje, a ja po prostu jestem sobą i nie będę udawać euforii, gdyż nie ma tutaj takiej potrzeby. Ten blog jest właśnie po to, żebym mogła sobie ponarzekać i pomarudzić na samotność - mam takie prawo.

Skoro więc trafiają na ten blog osoby skrajnie niesamotne, to ja się zaczęłam zastanawiać, jaki jest sens aż takiego ekshibicjonizowania się na blogach. To trochę tak, jakby z buszmenem prowadzić zawiłą dyskusję o średniowiecznej literaturze francuskiej. Rozbieram się emocjonalnie, odkrywam duszę i w zamian dostaję szlafrok, żebym się szybko ubrała, bo nie wypada. Blogi to jedyne miejsca, na których mogę być sobą. Czy na pewno mogę? Chyba nie do końca.

Postanowiłam odrobinę się ukryć, trochę schować, założyć jednak ten szlafrok. Mimo że jest mi gorąco i najchętniej po zakamarkach blogosfery chodziłabym dalej nago. Cóż, za rozbieranie się w sieci są wystawiane mandaty... emocjonalne.

Zaczęłam myśleć o haśle na niektóre przyszłe posty, jednak blogger w ogóle nie oferuje tego typu usługi, a takie hasło ze skryptu (np. z edodatków) to kupa śmiechu. Hasło ze skryptu to nawet i ja w parę sekund złamię. Każdy, kto kiedyś blogował i ma choć minimalne pojęcie o HTML-u, dostanie się na taki "ściśle tajny" zahasłowany blog w mgnieniu oka. Później ktoś chwali się i puszy, że zrobił blog na hasło, a przecież nawet ja takie hasło w mig rozpracuję, w kilka sekund. Hasło z dodanego skryptu to jest taki obciach i tak straszna siara, że lepiej już nie mieć żadnego. ;)

Raptem okazało się, że jednak jest taki serwis, który oferuje możliwość hasłowania określonych postów: dobrze mi znany wordpress, z którego przeniosłam ten blog tutaj. Postanowiłam więc wrócić na stare śmieci i (dla równowagi) wprowadzić zupełnie nowe reguły gry.

Od teraz blog jest na nowym wordpressowym adresie i w przyszłości publikować na nim będę dwa rodzaje postów: publiczne oraz zahasłowane, kameralne, dla wybranych osób. W końcu cały świat wszystkiego o mnie wiedzieć nie musi, wzrost popularności czasami bokiem wychodzi, gdy się okazuje, że na blog trafia mnóstwo przypadkowych osób, przed którymi wychodzę na jakąś kosmitkę nie z tego świata. I później np. ktoś do mnie pisze, i aż mi głupio, że aż tyle o mnie wie, a ja o nim nic. W związku z tym muszę wprowadzić na ten blog parę zmian.

Oczywiście wady wordpressa (np. brak możliwości edycji kodu HTML i niemożność wstawiania skryptów) nadal mi bardzo przeszkadzają, jednak w zamian zyskuję nowszą jakość blogowania i coś, czego blogger jednak mimo wszystko nie daje: możliwość oddzielania przestrzeni na blogu, możliwość bycia od czasu do czasu bardziej prywatną osobą. Czytelnicy zaś zyskają możliwość o wiele łatwiejszego komentowania (chociaż po przeczytaniu tego posta, nie wiem, czy ktoś jeszcze zbierze się na odwagę, by komentować, hehe). Akurat w ustawieniach komentarzy wordpress również oferuje więcej od bloggera.

A zatem...

Zapraszam do tego bloga pod zupełnie nowym adresem: introwertyczka1.wordpress.com

Archiwum bloga

! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !
Kopiowanie tekstów jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na Weheartit Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Bloglovin Adres e-mail

O mnie

Moje zdjęcie
Mam na imię Daria i w przestrzeni internetowej jestem głównie nawiedzoną multiblogerką. Założyłam blogi z niezwykle banalnego powodu: po to, aby prezentować publiczności swoją twórczość. Tak się składa, że internet i funkcjonujący w jego ramach blogger oferują taką możliwość, więc czemu z niej nie skorzystać?

W chwili obecnej blogowanie pozwala mi zarówno na wyrażanie siebie, jak i na uporządkowanie swoich rozbieganych myśli. Wciągnęło mnie od pierwszej chwili i nie ukrywam, że sporą większość czasu w sieci poświęcam właśnie prowadzeniu blogów. :-) Mam ich kilka i każdy z nich jest dla mnie ważny.

Zachęcam również do wypowiadania się na Forum dla Ciebie, a także do zapoznania się z moją ofertą w zakresie pomocy blogowej: Ulepsz swój blog z Introwertyczką!.