! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !

17.07.2015

To, o czym się nie mówi - część II

Bardzo długo zastanawiałam się, w jaki sposób zacząć ten post, jak rozpocząć tę historię. Zastanawiałam się, zastanawiałam i... dalej nie wiem. Zatem będzie to chyba jedyny na tym blogu post bez żadnego wstępu, bez początku i... bez końca?

Tajemnicza szuflada

Podobno wszystko ma swój początek i koniec, wszystko kiedyś się zaczyna i wszystko pewnego dnia się kończy. To banalne stwierdzenie przeraża i budzi niepokój, ale zarazem daje nadzieję na przyszłość - skoro wszystko ma swój koniec, to ciężkie chwile również w końcu mogą kiedyś minąć.

W części pierwszej pisałam o tym, że w dzisiejszych czasach mówi się niemalże o wszystkim, nie ma już prawie żadnych tematów tabu. No właśnie: niemalże, prawie...

Jest taka jedna rzecz, o której nigdy nie mówi się wprost i otwarcie. Nikt się tym nie chwali, nikt się do tego nie przyznaje. A jeśli już ktokolwiek odważy się na tyle, żeby się przyznać, to zawsze wprawia tym otoczenie w osłupienie. No chyba że akurat trafi na emocjonalne zombie - tak też może się zdarzyć.

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

Dzisiejsza kultura wymusza na nas ciągłą radość. Mamy być przede wszystkim ponowoczesnymi, radosnymi i konsumującymi maszynkami. Maszynkami będącymi swego rodzaju własnością współczesnego drapieżnego kapitalizmu.

Masz być zawsze szczęśliwy, masz być zawsze radosny, masz być ciągle happy.

Uśmiechaj się albo giń!


Enjoy your life and be happy. Kapitalizm czyni szczęśliwym, bo dostarcza ci mnóstwa kolorowych gadżetów. Czyni szczęśliwym i basta - nie może być inaczej.

Wchodzisz do dużej kolorowej galerii, a tam już czeka na ciebie miła dla uszu muzyczka, wyglancowana na błysk podłoga i wymalowane młode dziewuszki ze sztucznymi przyklejonymi uśmieszkami. Jedne rozdają papierki z reklamami, drugie sterczą na środku korytarza jak małpy, wśród jakichś kosmetyków i innych dupereli. Inne z kolei koczują w sklepach i bezwstydnie polują na bezbronne ofiary burżuazyjnej mody. Może w czymś pomóc? Nie potrzebują pomocy, przyszłam tylko fatałaszki pooglądać. Jak będę potrzebowała pomocy, to się zgłoszę na pogotowie ratunkowe, co zresztą kilka razy miało miejsce.

Możesz zaopatrzyć się w kolorowe podkoszulki z nadrukami, masz możliwość płacenia w sklepach kartą, zamawiasz przez internet chińskie żarcie i po chwili ci je dostarczają - musisz więc być happy, nie ma innej opcji. Musisz być szczęśliwy.

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

A jeśli nie potrafisz być szczęśliwy? A jeśli mimo wszystko nie potrafisz być ciągle happy? Wtedy masz poważny problem, bo może pojawić się to, o czym nikt nie mówi.

Mogą pojawić się one.

Mogą pojawić się znienacka lub mogą stopniowo narastać. Mogą być bardzo konkretne lub abstrakcyjne. Mogą mieć przyczynę albo pozornie jej nie mieć. Mogą występować stale albo od czasu do czasu. Dziwne myśli, złe myśli, chore myśli. Myśli samobójcze.

Autodestrukcja, czas komety, niechęć do dalszego istnienia - o tym się nie mówi.

Najtrudniej jest przyznać się przed sobą, że nie ma się już chęci, aby dalej żyć. Siły, chęci oraz tego czegoś, co zawsze trzyma przy życiu. Co to takiego? Nie wiem. Może sens, może cel, a może endorfiny, serotonina lub dopamina.

Co czuje człowiek, który nie chce już żyć? Przede wszystkim poczucie winy. No bo przecież tyle osób chciało żyć, a nie było im dane. Tyle osób walczyło o życie, ale nie było im ono dłużej pisane. Więc jak można tak po prostu chcieć z życia zrezygnować? Czy to uczciwe, czy to w porządku?

Życie to wielki dar, więc powinno się chcieć żyć, dbać o siebie i walczyć o to, co ważne. Dlaczego więc brak chęci, dlaczego brak jest sił? Skąd biorą się te złe myśli? Czy wolno je mieć?

Najtrudniej jest przyznać się przed sobą, że nie daje się sobie w życiu rady, że nie jest się wystarczająco odpornym. Czemu inni ludzie są tacy twardzi i zaradni?

Czy złe myśli oznaczają, że jestem złym człowiekiem? Czy zło w ogóle istnieje?

Jak to możliwe, że komuś nie zależy na samym sobie? Czy złe myśli to brak szacunku do siebie? Tak brutalnie ze sobą postępować, tak surowo samego siebie osądzać?

A może złe myśli ma każdy?

Tyle pytań, pustych pytań. Pytań, na które nikt nigdy nie odpowie. Bo o tym się nie mówi.

...

A ja sobie teraz mówię: trzeba żyć. I jakoś staram się tego trzymać.

Myśl ta jest moją kotwicą.

Archiwum bloga

! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !
Kopiowanie tekstów jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na Weheartit Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Bloglovin Adres e-mail

O mnie

Moje zdjęcie
Mam na imię Daria i w przestrzeni internetowej jestem głównie nawiedzoną multiblogerką. Założyłam blogi z niezwykle banalnego powodu: po to, aby prezentować publiczności swoją twórczość. Tak się składa, że internet i funkcjonujący w jego ramach blogger oferują taką możliwość, więc czemu z niej nie skorzystać?

W chwili obecnej blogowanie pozwala mi zarówno na wyrażanie siebie, jak i na uporządkowanie swoich rozbieganych myśli. Wciągnęło mnie od pierwszej chwili i nie ukrywam, że sporą większość czasu w sieci poświęcam właśnie prowadzeniu blogów. :-) Mam ich kilka i każdy z nich jest dla mnie ważny.

Zachęcam również do wypowiadania się na Forum dla Ciebie, a także do zapoznania się z moją ofertą w zakresie pomocy blogowej: Ulepsz swój blog z Introwertyczką!.