! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !

16.05.2015

Czym jest dojrzałość?

Pierwsze, co przychodzi nam na myśl, gdy słyszymy słowo dojrzałość, to fakt, iż jest to kategoria związana z dorosłością, z trochę bardziej zaawansowanym wiekiem. Można również przedstawić definicję negatywną dojrzałości, że na pewno nie jest to coś związanego z dziecinnością i infantylizmem. Czy jednak to wszystko w pełni oddaje istotę rzeczy?

Dojrzałość można rozumieć na wiele różnych sposobów. Najbardziej uproszczony sposób to ten wyżej przedstawiony - dojrzałość jako dorosłość, pewne zaawansowanie wiekowe świadczące o niebyciu już dzieckiem. Pamiętam, że kiedyś na kursie obsługi klienta uczono nas, że gdy klient zaczyna narzekać, iż jest na coś "za stary", to należy mu odpowiedzieć, że nie jest stary, tylko dojrzały. Ciekawe... Przyjdzie taki dziadek 90-letni ledwo żyjący, a my tu do niego: nieeeee, absolutnie nie jest pan stary, w ogóle, wcale! Czemu panu to w ogóle do głowy przyszło?!? Pan jest po prostu dojrzały.

Dojrzałość również utożsamiana jest z egzaminem dojrzałości, czyli z maturą. Ja osobiście dobrze wspominam swoją maturę. Zdałam ją na piątkach i byłam przekonana, że to początek nowego wspaniałego życia. Uważałam, że wejście w dorosłość z piątkami na maturze zagwarantuje mi najlepszą z możliwych przyszłość, no bo dlaczego miałoby być inaczej? Doskonale zdany egzamin dojrzałości = Doskonałe życie i oszałamiająca kariera. Sądziłam, że doskonale zdany egzamin dojrzałości to taki swego rodzaju klucz, którym można otworzyć wszystkie wrota. Myślałam, że to, co złe już za mną i teraz może być już tylko lepiej. Później jednak okazało się, że przed maturą jeszcze wcale nie było tak najgorzej w porównaniu z tym, co jest teraz. Cóż, człowiek jak młody, to i naiwny.

Dojrzałość - co to jest?

No właśnie, naiwność to kolejna cecha stojąca w opozycji do dojrzałości. Dojrzałość jako nienaiwność. Naiwność to łatwowierność, frajerstwo, przesadny optymizm, zbytnia wiara w świat i ludzi, a także nadmierna szczerość wynikająca z myślenia, że cały świat jest nam przychylny, a wszyscy ludzie życzliwi. Z biegiem czasu człowiek uczy się, że czasem bezpieczniej i rozważniej jest trzymać gębę na kłódkę, bo świat tak naprawdę jest chujowy, a większość ludzi to świnie kopiące pod sobą dołki i rzucające kłody. I już nie ma tej wiary w nieskończoną ludzką dobroć. Każdy tylko chce coś zyskać i tyle, reszta tak naprawdę już go nie obchodzi. Wszelkie relacje odbywają się na zasadzie wymiany. Gdy nie masz towaru na wymianę albo ktoś inny ma lepszy towar - wypadasz z gry, frajerze.

Warto wiedzieć, że dawnymi czasy mianem frajera określano zalotnika, adoratora. Ciekawe, dlaczego?

A więc jeśli jesteś dorosły, masz maturę i nie ma już w Tobie tej dziecięcej naiwności i wiary w nieskończoną ludzką dobroć, to serdecznie gratuluję - możesz już oficjalnie określać siebie mianem dojrzałego. Jednak czy aby na pewno?

Czy na pewno dojrzałość to tylko dowód osobisty, numer PESEL, egzaminy zdawane w szkole i gryzienie się w język w razie potrzeby?

Prawdziwa dojrzałość nie jest określana przez liczby, na które nie mamy wpływu. To nie jest znajomość lektur bądź ich opracowań. To nie wyrachowanie, uprzejmość i inne bon-tony. Zatem co?

O prawdziwej dojrzałości świadczy odpowiedzialność za to, co się oswoiło. Prawdziwa dojrzałość to miłość i troska, którą obdarzamy zależnych od nas.

Nie jest sztuką powiedzieć swojemu dziecku: słuchaj, tatuś cię nie kocha, odszedł od nas, to jest drań zwykły! Sztuką jest zachować prawdę tylko dla siebie i opowiedzieć dziecku jakąś bajeczkę w stylu tatuś musiał wyjechać daleko. Po to, by nie zranić uczuć dziecka i nie marnować mu życia. Szczerość za wszelką cenę i obciążanie dziecka problemami, z którymi nie da sobie ono rady, absolutnie nie są oznakami dojrzałości. Bardziej egoizmu matki, która chce zrzucić z siebie ciężar na własne dziecko.

Prawdziwa dojrzałość

Matka, która naprawdę troszczy się o dziecko, zawsze będzie liczyć się z jego uczuciami, brać je pod uwagę. Nie będzie na siłę obciążała dziecka prawdą usprawiedliwiając się wyimaginowaną koniecznością szczerości. Bolesna szczerość, która niczemu nie służy, jest wyrazem tylko i wyłącznie egoizmu.

Tak samo nie jest sztuką porzucić swojego zwierzaka tylko dlatego, że się znudził, nie spełnia naszych oczekiwań lub jest już stary bądź schorowany. Sztuką jest być z nim aż do samego końca, aż do chwili śmierci. Nie usprawiedliwiać się i nie mówić: niech ktoś inny idzie uśpić psa, kota, świnkę morską, bo ja za wrażliwy/a. Twoja wrażliwość jest w tym momencie najmniej istotna i jeżeli tego nie rozumiesz, to nie ma w Tobie prawdziwej dojrzałości. W chwili, gdy zwierzak umiera, ważny jest tylko on i nikt więcej. Ważne jest, żeby z nim być i pomóc mu w tych ostatnich chwilach, jak tylko się da.

Zatem jeżeli Twój zwierzak umiera, a Ty myślisz tylko o sobie, o swojej nerwowości, o swojej wrażliwości i o tym, że musisz się wyspać, a nie o tym, żeby ze swoim zwierzakiem być, wspierać go i pomóc mu, to nie jesteś prawdziwie dojrzały. I to bez względu na to, ile masz lat, jakie masz wykształcenie i jak nienaganne reprezentujesz maniery. W chwilach próby zawodzisz bezbronną istotę, którą wziąłeś pod opiekę i tylko to w tychże chwilach świadczy o Tobie. Tylko to Ciebie określa i definiuje. Gdy zwierzak umiera, należy być przy nim, gdyż jest się za niego odpowiedzialnym.

Jeżeli zabolało, to słusznie. Powinno zaboleć.

Sztuką nie jest również rozpieszczanie i przekarmianie zwierzaka, bo on "tak patrzy". No i co z tego, że się patrzy? No to niech się patrzy, w końcu od tego ma oczy. Boisz się, że jak nie dasz psu czekoladki, to pies przestanie Cię lubić, obrazi się, zawiedzie na Tobie? Nawet, jeżeli faktycznie się zawiedzie, to w takiej sytuacji nie powinno mieć to dla Ciebie znaczenia. Dla osoby prawdziwie dojrzałej ważniejsze jest zdrowie psa niż to, czy ją lubi czy nie lubi. Wpędzanie go w chorobę i otyłość po to tylko, żeby go nie zawieść, jest podejściem skrajnie egoistycznym i niebezpiecznym. Osoba prawdziwie dojrzała potrafi zwierzakowi odmówić czekolady, nawet jeżeli straci przez to u niego kilka punktów sympatii.

Prawdziwa dojrzałość nie jest czymś policzalnym, mierzalnym, metrykalnym. Prawdziwa dojrzałość to gotowość do poświęceń dla drugiej osoby. Do poświęceń bez oczekiwania czegoś w zamian.

Prawdziwa dojrzałość to udzielanie schronienia drugiej osobie przed złem, minimalizowanie cierpienia, zapewnianie wsparcia, całkowite oddanie. Miłość i troska. To odpowiedzialność za kogoś, kto jest od nas zależny, kogo zdecydowaliśmy się otoczyć opieką.

Zatem prawdziwa dojrzałość to coś znacznie więcej niż liczby w dacie urodzenia, piątki na maturze, dyplomy, osiągnięcia i znajomość zasad etykiety towarzyskiej. To coś bardziej szlachetnego.

Archiwum bloga

! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !
Kopiowanie tekstów jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na Weheartit Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Bloglovin Adres e-mail

O mnie

Moje zdjęcie
Mam na imię Daria i w przestrzeni internetowej jestem głównie nawiedzoną multiblogerką. Założyłam blogi z niezwykle banalnego powodu: po to, aby prezentować publiczności swoją twórczość. Tak się składa, że internet i funkcjonujący w jego ramach blogger oferują taką możliwość, więc czemu z niej nie skorzystać?

W chwili obecnej blogowanie pozwala mi zarówno na wyrażanie siebie, jak i na uporządkowanie swoich rozbieganych myśli. Wciągnęło mnie od pierwszej chwili i nie ukrywam, że sporą większość czasu w sieci poświęcam właśnie prowadzeniu blogów. :-) Mam ich kilka i każdy z nich jest dla mnie ważny.

Zachęcam również do wypowiadania się na Forum dla Ciebie, a także do zapoznania się z moją ofertą w zakresie pomocy blogowej: Ulepsz swój blog z Introwertyczką!.