! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !

12.04.2015

Porady z dupy - najgorsza odmiana dobrych rad

Strach, coraz większy strach mnie ogarnia. Moje życie dla mnie samej wydaje się być nierealne. Szukam i szukam czegoś, co mnie uratuje, miejsca dla siebie. Czy takie istnieje? Z dnia na dzień coraz bardziej wierzę, że nie istnieje.
 
Jeden portal, drugi portal, trzeci portal. Jedna agencja pracy, druga agencja pracy, trzecia agencja pracy. Czwarta, piąta i tak w nieskończoność. Urząd pracy - aż mi wstyd tam w kółko chodzić na te podpisy i w kółko się tłumaczyć jak jakiś skazaniec. Po co ten urząd w ogóle istnieje? Jeszcze z 10 lat temu miał jakąś rację bytu, ale teraz żadnego pożytku z niego nie ma. Te nieliczne obowiązki mógłby wykonywać równie dobrze jakiś referat np. w ZUS-ie.

Boję się pytania "co tam u ciebie?", ale jeszcze bardziej boję się tych, którzy nie muszą pytać, bo widzą. Widzą i zamiast pomóc potrafią tylko się nabijać. Nabijać się jest najłatwiej. I jeszcze udzielać dobrych rad. Dlaczego ludzie udzielają dobrych rad? Ponieważ prawda jest taka, że...
 

Udzielając komuś dobrych rad czujemy się lepsi od niego.

 

Jesteśmy dobrzy i miłosierni. Pomagamy - a to jest takie humanitarne. Pokazujemy, że jesteśmy cool, że jesteśmy spoko. Jesteśmy obyci i siedzimy w temacie, więc możemy przy okazji zabłysnąć naszą życiową mądrością. Bo NAM SIĘ UDAŁO - tacy jesteśmy zajebiści!

Tamten sobie nie radzi, więc my miłosiernie i z wielką łaską powiemy mu, co ma robić. Niech się cieszy i dziękuje, że trafił na takich wspaniałych mędrców jak my. Co on by w ogóle bez nas zrobił?

Dobre rady zawsze w cenie?

A zatem co nami kieruje przy udzielaniu komuś dobrych rad? Tak, dokładnie tak - poczucie wyższości. Poczucie, że jesteśmy lepsi, lepiej przystosowani, lepiej sobie radzimy. Jesteśmy zajefajni.

Dlaczego mnie osobiście aż tak denerwują dobre rady w sprawie szukania pracy? Główna przyczyna jest tak, jak opisałam wyżej - zwyczajnie nie lubię, jak ktoś okazuje mi swoją wyższość, jak ktoś koniecznie chce się poczuć lepiej moim kosztem. Co ja jestem, śmieć do recyklingu?

Druga przyczyna jest taka, że ja mam wewnętrzne poczucie, iż robię tyle, ile mogę. Robię tyle, na ile mnie stać w chwili obecnej. Gdybym mogła zrobić coś więcej, to już dawno bym zrobiła - to logiczne.

Angażuję wszystkie swoje siły życiowe i więcej już po prostu nie mogę, bo więcej po prostu nie dam rady. Mam swoje ograniczenia i świat dodatkowo też nakłada na mnie ograniczenia. Robię więc tyle, ile jest możliwe. Staram się tak bardzo, na ile mogę się starać. I chciałabym, aby inni to uszanowali.

Gdy ktoś udziela mi dobrych rad, mówi tym samym: nie wierzę ci, nie robisz wszystkiego, nie starasz się. A ja wiem, że robię wszystko, co mogę i dlatego chciałabym, aby mnie szanowano i nie traktowano mnie jak podczłowieka, jak osobnika gorszego sortu, gorszej kategorii. Jestem człowiekiem i mam prawo do szacunku. Kiedy będę potrzebowała jakiejś rady, to sama o nią poproszę - jak normalny człowiek. Nie trzeba mnie na siłę nigdzie ciągnąć i pokazywać: o, właśnie to, to masz teraz zrobić!

I zastanawiam się nieraz, jak to jest, że wyznanie w stylu "nie mam pracy", automatycznie generuje w ludzie opcję dobrych rad. I jest tak:
  
- A tu składałaś? 
- Składałam. 
- A Wieśka i Zdziśka też tam składały i się dostały! 
- No a ja składałam i się nie dostałam, jak widać.

No bo co niby mam więcej powiedzieć na ten temat?

Ale zwykłe dobre rady są jeszcze do przeżycia. Najgorszy rodzaj dobrych rad to tzw. porady z dupy. Czym one się charakteryzują? Totalną ogólnością przekazu i pieprzeniem farmazonów o niczym.

Porady z dupy nie służą nikomu ani niczemu - stanowią jedynie zbiór ładnych słówek i mądrze wyglądających hasełek. Jakieś przykłady? Proszę bardzo:


Musisz w siebie uwierzyć, a wtedy inni też w ciebie uwierzą i znajdziesz pracę.

▬▬▬▬

Musisz zmienić myślenie i zacząć myśleć tak, jak myślą bogacze - wtedy będziesz w stanie dostosować się do ich wymagań.

▬▬▬▬

No bo ty się tak negatywnie nastawiasz. Musisz myśleć pozytywnie, pozytywne myślenie to klucz do sukcesu.

▬▬▬▬

Bo w życiu zawsze dzieje się tak, jak my chcemy, aby się działo. Jeżeli chcesz coś zmienić, to zmienisz to bez problemu. Zmienianie świata trzeba zacząć od siebie.

▬▬▬▬

No bo w życiu to się trzeba rozwijać, mieć pasję, codziennie się czegoś uczyć, stawiać sobie ciągle nowe wyzwania. Wtedy można zdobyć wszystko, czego się pragnie.



Co łączy wszystkie powyższe porady? To, że kompletnie nic konkretnego z nich nie wynika. Takie pierdolenie o Szopenie. Albo pierdolenie kotka za pomocą młotka. Takie rady bardzo ładnie wyglądają i równie mądrze brzmią, ale co właściwie dają? Nic. Są wzięte kompletnie z dupy i również są do dupy.

Takie porady z dupy obrażają mnie i moją inteligencję. Gdy słyszę tego typu teksty, to mam ochotę ich autora utłuc kamieniem i jeszcze przydusić dla pewności. Bo utłuc kamieniem to stanowczo za mało.

Dawanie mi takich porad z dupy to traktowanie mnie jak niedorozwiniętego dziecka, jak jakiejś kompletnej debilki. Wyznaję zasadę, że jak się nie ma nic mądrego do powiedzenia, to lepiej jest milczeć. Jeżeli nie mogę znaleźć pracy, to logiczne jest, że to nie przez brak pasji czy brak chęci zmieniania świata, tylko widocznie tej pracy dla mnie nie ma. Gdyby w chwili obecnej ktoś chciał mnie zatrudnić, odpowiedziałby na CV i zwyczajnie zatrudniłby mnie - ot, i cała filozofia. Skoro tego nie robi, to widocznie nie jestem mu potrzebna, są lepsi tyle. Wszakże rąk do pracy teraz nie brakuje.

I co to ma do rozwoju, zmieniania świata, radości życia czy pozytywnego myślenia? Nic, to tylko kwestia przypadku. Jednego zatrudnią, drugiego nie. Jednego wybiorą, drugiego odrzucą. Kwestia szczęścia albo pecha. Teraz na jeden wakat jest tylu chętnych, że mają w czym wybierać i przebierać.

Zatem takie farmazony to zwykłe ubliżanie mnie i traktowanie jak pierdolniętej głupiej idiotki. Innymi słowy, zwykły brak szacunku do mojej osoby. Bawienie się w doradcę moim kosztem.

I dlatego ja również nie szanuję osób, które raczą mnie takimi poradami prosto z dupy. Vice versa.

Archiwum bloga

! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !
Kopiowanie tekstów jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na Weheartit Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Bloglovin Adres e-mail

O mnie

Moje zdjęcie
Mam na imię Daria i w przestrzeni internetowej jestem głównie nawiedzoną multiblogerką. Założyłam blogi z niezwykle banalnego powodu: po to, aby prezentować publiczności swoją twórczość. Tak się składa, że internet i funkcjonujący w jego ramach blogger oferują taką możliwość, więc czemu z niej nie skorzystać?

W chwili obecnej blogowanie pozwala mi zarówno na wyrażanie siebie, jak i na uporządkowanie swoich rozbieganych myśli. Wciągnęło mnie od pierwszej chwili i nie ukrywam, że sporą większość czasu w sieci poświęcam właśnie prowadzeniu blogów. :-) Mam ich kilka i każdy z nich jest dla mnie ważny.

Zachęcam również do wypowiadania się na Forum dla Ciebie, a także do zapoznania się z moją ofertą w zakresie pomocy blogowej: Ulepsz swój blog z Introwertyczką!.