! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !

28.12.2014

Święta, święta i po świętach

Co roku zadziwia mnie ten niezwykle zwykły stan - stan po świętach. 

Jest stan przed świętami, kiedy to ludzie w euforii biegają jak szaleni, jest stan świąteczny, kiedy to ludzie są uduchowieni i rozanieleni, i jest stan po świętach, stan poświąteczny. Z którym właściwie nie wiadomo co zrobić, jak go zdefiniować, jak go godnie przeżyć. Jest on problematyczny.

No bo jak to tak - były święta, nie ma już świąt... i co dalej? Wszystko tak po prostu ma odejść w zapomnienie? Ta cała euforia, rodzinne spotkania, słodkie familijne kino na polsacie, kolędy na tvp, ozdoby w sklepach - to wszystko ma zniknąć ot tak sobie? Dziwne.

W czasie świąt i po świętach zawsze najbardziej szkoda mi choinek. Nie spędzam świąt przy naturalnej choince i nie mam takiego zamiaru. To szczyt okrucieństwa pozbawiać drzewo życia tylko i wyłącznie po to, żeby sobie parę dni poświętować. Zabija się świerk, jodłę czy sosnę, aby mieć "choinkę", później postawić ją w domu, a po paru dniach wyrzuca się ją na śmietnik - bez wątpienia jest to okrucieństwo w czystej nieskażonej postaci.

Drzewo też chce żyć i rosnąć sobie spokojnie. W imię czego ma być pozbawione tej szansy? Z jakiego powodu ma być mu odebrane jego życie? 

Bo to "tylko drzewo"? Drzewo też chce żyć.

Gdy parę razy wypowiedziałam swój pogląd na temat naturalnych choinek, spotkałam się z reakcjami typu: ale szyneczkę to się jada, prawda? Owszem, jada się. Tyle, że jeść trzeba, aby przeżyć. Czymś trzeba się żywić i w coś trzeba się ubrać. Jako nastolatka chyba przez jakieś pół roku byłam laktowegetarianką. Po pół roku miałam niedobór żelaza i musiałam pić jakieś dziwne syropy. Kotlety śniły mi się po nocach, aż któregoś dnia nie wytrzymałam i jakby nigdy nic zjadłam jeden z nich.

Wtedy doszłam do wniosku, że niestety, ale natury nie da się oszukać. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że człowiek jest mięsożercą. Musi jeść mięso, aby żyć. Na taki luksus jak laktowegetarianizm to mogą sobie pozwolić bogacze z dużych miast, gdzie drogiej żywności substytucyjnej jest w bród.

Droga przez las

Zatem, ogólnie rzecz biorąc, człowiek musi jeść mięso, aby przeżyć. Natomiast zabijać choinki nie musi. I właśnie na tym polega różnica. Nie ma przymusu posiadania naturalnej choinki, można się bez niej doskonale obyć i świetnie sobie bez niej poradzić. Można zostawić ten biedny świerk przy życiu i nie poniesie się z tego tytułu absolutnie żadnej straty. Jeść coś trzeba, natomiast bez naturalnej choinki jak najbardziej da się przeżyć święta.

Jeżeli można oszczędzić drzewo i darować mu życie, to dlaczego nie skorzystać z tej możliwości? Po co na siłę uczestniczyć w tym corocznym okrutnym procederze? 

Jeżeli nie musisz zabijać ani popierać zabijania, to dlaczego to robisz? W imię świętowania przez kilka dni? Bo tradycja, bo zawsze tak było? Wprowadź swoją nową tradycję: oszczędź żywe drzewko, postaw w domu sztuczną choinkę. Korona Ci z głowy nie spadnie, a przynajmniej nie będziesz zabijać bez powodu ani popierać zabijania bez powodu. Ze sztuczną choinką święta też są piękne.

Spotkałam się jeszcze z argumentem typu: ale przecież te drzewka są od początku specjalnie hodowane na choinki. Argument z dupy, no bo cóż to właściwie znaczy, że są "specjalne hodowane"? Że nie żyją, że nie chcą żyć, rosnąć, że są gorsze od innych drzew?

A jakby tak Tobie ktoś powiedział, że jutro zostaniesz uśmiercony, wypchany i postawiony w kącie, gdzieś w czyimś domu? Bo od początku byłeś w tym celu sprowadzony na ten świat, byłeś do tego "specjalnie hodowany"? No właśnie, szokujące to i niesprawiedliwe. 

Po co ludzie to robią, dlaczego zabijają bez powodu drzewa? Pojęcia nie mam. Mogę co najwyżej podejrzewać, że postępują w ten sposób ze zwykłej bezmyślności, ewentualnie nic ich to nie obchodzi i widzą tylko czubek własnego nosa.

Święta, święta i po świętach... Świat pozostał dokładnie taki, jaki był wcześniej, stare problemy nie zniknęły, rodzinne waśnie nie rozpłynęły się nagle pod wpływem świątecznego powietrza. Wszystko zostało, jakie było. W tym roku nawet nie czułam, że były jakieś święta. Przyszli, poszli, pojechali, wyjechali. Święta są tylko w głowie, żyją i toczą się w wyobraźni, to efekt naszych oczekiwań.

A tak naprawdę chodzi tylko o to, żeby się spotkać, poobrabiać dupy znajomym, napić się i nażreć. I później tylko tych biednych choinek na śmietnikach jakoś tak żal. Brutalnie odebrano im życie w imię... no właśnie czego?

Archiwum bloga

! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !
Kopiowanie tekstów jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na Weheartit Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Bloglovin Adres e-mail

O mnie

Moje zdjęcie
Mam na imię Daria i w przestrzeni internetowej jestem głównie nawiedzoną multiblogerką. Założyłam blogi z niezwykle banalnego powodu: po to, aby prezentować publiczności swoją twórczość. Tak się składa, że internet i funkcjonujący w jego ramach blogger oferują taką możliwość, więc czemu z niej nie skorzystać?

W chwili obecnej blogowanie pozwala mi zarówno na wyrażanie siebie, jak i na uporządkowanie swoich rozbieganych myśli. Wciągnęło mnie od pierwszej chwili i nie ukrywam, że sporą większość czasu w sieci poświęcam właśnie prowadzeniu blogów. :-) Mam ich kilka i każdy z nich jest dla mnie ważny.

Zachęcam również do wypowiadania się na Forum dla Ciebie, a także do zapoznania się z moją ofertą w zakresie pomocy blogowej: Ulepsz swój blog z Introwertyczką!.