! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !

24.09.2014

Świat jest ok, ja jestem ok

Od zawsze pragnęłam akceptacji ze strony innych ludzi. Zawsze oczekiwałam potwierdzenia, że to, co robię, jak żyję, kim jestem, jest normalne i że ja sama też jestem normalna. Potrzebowałam wiedzieć, że wszystko ze mną ok, że nie popełniłam jakiegoś nagannego i godnego potępienia błędu bądź też grzechu niemalże śmiertelnego.

Powszechnie wiadomo, iż potrzeba szacunku, uznania i afiliacji jest jedną z ważniejszych potrzeb człowieka, jednak mam wrażenie, że u mnie ta potrzeba była i jest bardziej rozwinięta i bardziej niezaspokojona niż u innych ludzi. Chciałam i chcę, aby wszyscy mnie akceptowali i rozumieli. Nie cierpię, gdy ktoś uznaje mnie za niegodną zainteresowania, szacunku, aprobaty. Czuję wtedy ogromną złość na siebie i poczucie winy za to, że nie jestem w stanie sprostać czyimś wymaganiom. Za to, że nie mogę być lepsza w oczach innych ludzi. Za to, że oni mnie nie akceptują.


Czasem sobie myślę, że gdyby to i tamto, to byłabym lubiana albo gdybym zrobiła tak czy inaczej, to zostałabym uznana. Nienawidzę tego stanu bycia gdzieś lub przez kogoś nieakceptowaną, chciałabym koniecznie być akceptowana, lubiana, zasymilowana.

Accept - Reject

Kiedy poznaję kogoś nowego, natychmiast zaczynam zastanawiać się, czy on mnie zaakceptuje i co mogę zrobić, aby na jego akceptację zasłużyć. Myślę, co mogę zrobić, aby uznał mnie za osobę normalną, a nie za jakąś świruskę. Każdy gest jest ważny, każde słowo jest ważne, ton głosu, mimika, umiejętność szybkiego reagowania - to wszystko przesądza o jakości interakcji. A od tejże jakości interakcji zależy, czy zostanę zaakceptowana i uznana za osobę w pełni normalną.

Dlaczego aż tak bardzo zależy mi na akceptacji mojej osoby ze strony innych? Właściwie to do końca sama nie wiem, nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Może to tzw. brak pewności siebie, może to kwestia samotności i nieposiadania własnego stada, może to jeden z objawów syndromu DDD, może zwykły głód głasków, a może jeszcze coś zupełnie innego. Być może wszystkie te przyczyny są prawdziwe albo żadna z nich nie jest prawdziwa - to również jest prawdopodobne.

W momencie, gdy nie zostaję przez kogoś zaakceptowana, czuję się odmieńcem, tą gorszą, czuję się nienormalna. Myślę sobie wtedy, co jest ze mną nie tak, co robię źle, jaki błąd popełniłam i kiedy. Może nie powinnam była robić tego czy tamtego, może nie powinnam była zachować się w ten czy w inny sposób?

Accepted

Oczywiście to są jedynie moje przemyślenia i odczucia, natomiast prawda jest zupełnie inna. Po prostu: jeżeli ktoś cię nie lubi, to wszystko będzie mu w tobie przeszkadzać. Jest to jedna z tych mądrości życiowych, z których istnienia każdy powinien zdawać sobie sprawę. Każdy powinien tę wielką mądrość poznać, przyjąć do wiadomości, przyswoić i zapamiętać. Kiedy ktoś zwyczajnie darzy cię antypatią, to będziesz go irytować na każdym kroku, czegokolwiek byś nie zrobił. Wszystko, czego się podejmiesz, będzie złe.

Taką osobę będą drażnić twoje poglądy, twój styl ubierania, sposób zachowania, sposób czesania, wysławiania się - jednym słowem: wszystko. Absolutnie wszystko będzie ją w tobie irytować. Choćbyś nie wiadomo, jak bardzo się starał, nic to nie da. Jeśli ktoś jest z góry negatywnie do ciebie nastawiony, to nic już na to nie poradzisz i nie zmienisz tego. Choćbyś nauczył się skakać na rzęsach, latać w przestworzach lub biegać szybko niczym jaguar, nie zmienisz tego, że ktoś cię nie lubi, że cię nie akceptuje.

Ostatnio bardzo przeżywałam pewną niemiłą sytuację na forum dla samotnych. Przejmowałam się nią mocno, ponieważ zapomniałam o pierwszej podstawowej zasadzie wszystkich for internetowych: ludzie tam wchodzą i udzielają się po to, aby się nie lubić. Jakkolwiek głupio to brzmi, to taka jest prawda. Na wszystkich forach ludzie wykłócają się o byle co, starają się sobie nawzajem dogryźć, upokarzają się, gnoją, starają się udowodnić swoją wyższość. Nie wiem, z czego to wynika, może to specyfika tego typu miejsc wymusza takie dziwne zachowania. Może ludzie czasami lubią anonimowo wyżyć się przez chwilę na innych anonimowych - taka wirtualna terapia grupowa. Czy skuteczna? Na pewno nie w moim przypadku. Za wrażliwa jestem na takie wzajemne dogryzanie.

Kilka razy zdarzyło się, że straciłam obserwatorów na blogach i polecających na chomiku. Od razu zaczęłam zastanawiać się, co zrobiłam źle, czy mogłam jakoś inaczej i czym zawiniłam, że odeszli. Co im mogło we mnie nie pasować?

W świecie wirtualnym brak akceptacji boli dokładnie tak samo jak w świecie realnym. Istnieje jednak pewna drobna różnica. Jaka? W świecie wirtualnym nie ma żadnego powodu, aby brak akceptacji bolał. Niby po co przejmować się jakimiś nieznanymi sobie ludźmi, którzy mieszkają na drugim końcu Polski i których nigdy w życiu się nie spotka? A nawet jeśli przypadkowo się ich spotka, to i tak się nie pozna, że to akurat oni.

Uświadomienie sobie tego faktu daje lekkie ukojenie i działa jak lek przeciwbólowy. Ludzie nieakceptujący nas w necie nie są dla nas prawdziwi, tak naprawdę nie istnieją w naszej przestrzeni życiowej. To oznacza, że de facto w ogóle ich nie ma, oni bytują jedynie po drugiej stronie monitora i nigdzie poza tym. Nie ma ich w naszym życiu, nie ma ich w naszym świecie. Oni są trochę jak kosmici - niby istnieją, ktoś tam udowodnił kiedyś, że są, ktoś tam od czasu do czasu na nich trafi, ale tak naprawdę każdy traktuje opowieści o nich z przymrużeniem oka. To, czego nie czuć realnie, nie bierze się na poważnie.

W świecie realnym jest inaczej. W świecie realnym możemy zostać niezaakceptowani przez ludzi, od których zależą nasze losy. Co można na to poradzić? W zasadzie niewiele. Najlepiej jest po prostu... olać to z góry. Co ma być, to i tak będzie.

Pierwszy lot

Całe życie wmawiano mi, że najważniejsze to dostosować się do ludzi, najważniejsze jest, co ludzie powiedzą. Zgodnie z tą "mądrą" filozofią należy się przejmować każdym, do kogo nie jesteśmy w stanie dostosować się i dopasować. I każdym, kto może sobie coś złego o nas pomyśleć.

A o ile łatwiej byłoby po prostu to olać, mieć to głęboko w dupie. Ludzie to ludzie - zawsze będą gadać i zawsze znajdzie się ktoś, kto nas nie zaakceptuje i nie polubi. Nigdy nie zadowoli się wszystkich, najlepiej więc skupić się na sobie. 

Dostosowywanie się na siłę do ludzi i walka o ich akceptację jest podejściem w stylu: wiem, że nie jestem ok, tylko ty jesteś ok. W ten sposób uzależnia się swoje życie od akceptacji innych ludzi. Tych "lepszych" od siebie ludzi, bo przecież jeżeli to ja mam się dostosowywać do kogoś, kto do mnie dostosowywać się nie musi, to jest to relacja bardzo asymetryczna. To stawianie siebie w pozycji gorszego, słabszego, poddanego.

Masz prawo mieć kogoś w dupie i nie przejmować się jego opinią na swój temat. Masz prawo nie myśleć w kółko o tym, co powiedzą ludzie. Masz również prawo być po drugiej stronie barykady i tak samo kogoś nie akceptować i nie lubić. Nie wolno z góry uznawać siebie za gorszego, tego, który ma się wyłącznie dopasowywać i walczyć o akceptację innych. Taka postawa oznacza życiową porażkę.

Świat w takim samym stopniu powinien się dostosowywać do ciebie, jak ty do świata. Relacje asymetryczne zawsze prowadzą do tego, że ktoś jest wygrany, a ktoś przegrany. W przypadku twojej wiecznej walki o akceptację to raczej nie świat będzie tym przegranym.

Archiwum bloga

! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !
Kopiowanie tekstów jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na Weheartit Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Bloglovin Adres e-mail

O mnie

Moje zdjęcie
Mam na imię Daria i w przestrzeni internetowej jestem głównie nawiedzoną multiblogerką. Założyłam blogi z niezwykle banalnego powodu: po to, aby prezentować publiczności swoją twórczość. Tak się składa, że internet i funkcjonujący w jego ramach blogger oferują taką możliwość, więc czemu z niej nie skorzystać?

W chwili obecnej blogowanie pozwala mi zarówno na wyrażanie siebie, jak i na uporządkowanie swoich rozbieganych myśli. Wciągnęło mnie od pierwszej chwili i nie ukrywam, że sporą większość czasu w sieci poświęcam właśnie prowadzeniu blogów. :-) Mam ich kilka i każdy z nich jest dla mnie ważny.

Zachęcam również do wypowiadania się na Forum dla Ciebie, a także do zapoznania się z moją ofertą w zakresie pomocy blogowej: Ulepsz swój blog z Introwertyczką!.