! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !

23.08.2014

Wyjdź do ludzi, znajdź sobie kogoś

Jest kilka powiedzeń na tym świecie, które niezmiernie mnie wkurwiają i doprowadzają do białej gorączki. Gdy słyszę któreś z nich, to normalnie aż coś się we mnie gotuje i mam ochotę zrobić coś bardzo niemiłego osobie je wypowiadającej. Są tak głupie i zarazem tak banalne, że aż się chce od nich rzygać. Jakie to powiedzenia?

  1. Wyjdź do ludzi - najgłupsze, najbardziej prymitywne i najbardziej wkurwiające powiedzenie, jakie znam. Bo co ono właściwie oznacza? Do jakich niby ludzi mam wychodzić? Mam zaczepiać obcych na ulicy czy co? Mam czepiać się każdej napotkanej na ulicy osoby jak rzep psiego ogona? Takie powiedzonko sugeruje, że jest multum ludzi, którzy np. napierają się, żeby wyjść ze mną na piwo, a ja wiecznie sfochana nie chcę. Robi mi się strasznie przykro, gdy ktoś mi mówi "wyjdź do ludzi", bo ja wiem, że po prostu nie mam do kogo wychodzić. Chłopak? Nie mam chłopaka. Rodzeństwo? Nie mam rodzeństwa, nawet ciotecznego. Koleżanki? Nieliczne koleżanki dawno powyjeżdżały albo od dawien dawna nie odpisują ani na smsy ani na wiadomości na fejsie. Znajomi z pracy? Nie mam pracy. Tak więc, jak słyszę to głupawe "wyjdź do ludzi", to mam zwyczajnie ochotę zapytać się: a przepraszam, do kogo konkretnie? Do jakich konkretnie ludzi? Obcych mam zaczepiać na ulicy? Wchodzić na czaty i rozmawiać tylko o obciąganiu i analu? Nie, dziękuję bardzo. Jest jeszcze inna opcja: usiąść gdzieś nad piwem, w kawiarni czy na ławce w parku i czekać z nadzieją, aż mnie ktoś zaczepi. Pomijając żałosność tego czynu, to z doświadczenia wiem, że można sobie tak siedzieć i sterczeć godzinami. Ludzie przechodzą obok, najczęściej w grupach i idą dalej zajmując się swoimi sprawami. Czasem uczepi się jakiś stary dziad, czasem jakiś bezdomny i na tym koniec. A ja później wracam do domu z takim samym poczuciem samotności, z jakim wyszłam. Tak, chyba wyszłam do ludzi.
  2. Jakbyś szukała, to byś znalazła pracę - ta, jasne. Tak może mówić tylko ten, kto nigdy w życiu pracy nie szukał. Albo ewentualnie miał sporo szczęścia lub... rodzinę wśród kierowników w urzędzie, ewentualnie "znalazł" zatrudnienie w firmie rodziców/żony/męża. Szczególnie lubią się wymądrzać osoby reprezentujące ostatnie dwie kategorie. Jak w ogóle można twierdzić, że nie szukam pracy? A kto niby byłby zachwycony marnowaniem się w domu i byciem nikomu niepotrzebnym? Raczej każdy człowiek dąży do jakiegoś działania, a nie do marazmu i nieróbstwa. Może są pod tym względem jakieś drobne wyjątki, ale ja ich nie reprezentuję.
  3. Załóż firmę - ja nie chcę mieć żadnej firmy, ja chcę mieć normalną pracę i walczę o nią. Chcę mieć taką pracę, do której idę i z której później wracam, w której by mi płacili, a ja w zamian wykonywałabym zlecone mi zadania. Nie interesuje mnie bawienie się w prowadzenie biznesu, bo nie czuję się na siłach angażować całą sobą w coś, do czego nie odczuwam żadnych predyspozycji ani powołania. Ani mnie do tego nie ciągnie ani nic z tych rzeczy. A że propaganda rządu nakazuje wszystkim prowadzenie własnych działalności? To nic dziwnego. Panuje ogromne bezrobocie, więc aby uniknąć niepokojów i zamieszek społecznych, wymyślili taką strategię, że każdy sam może sobie stworzyć miejsce pracy. Nie wyszło ci, splajtowałeś? No to możesz mieć pretensje tylko do siebie, bo rząd zrobił, co tylko mógł, aby ci pomóc. Bezrobocie? To żaden problem ani gospodarczy ani społeczny, bo przecież każdy, kto chce, może założyć firmę i już nie będzie bezrobotnym, tylko wielkim panem przedsiębiorcą. Bardzo sprytne i bardzo cyniczne podejście naszych decydentów politycznych. Nawet dzieci w szkołach uczą przedmiotu "przedsiębiorczość", na którym zachęcają do zakładania firm i podejmowania ryzyka. Tylko szkoda, że nie uczą, co zrobić i kto im pomoże w razie plajty i bankructwa. Oczywiście są ludzie wręcz stworzenia do prowadzenia własnych działalności, ale powiedzmy sobie szczerze - nie każdy ma łeb do interesów i nie każdy nadaje się do rządzenia. Znałam nawet takie osoby, co wskutek głupich decyzji i pakowania się w dziwaczne interesy całe majątki potraciły. Zatem mydlenie ludziom oczu, że KAŻDY może prowadzić własny geszeft i mieć z niego godziwe zyski, jest zwyczajnie podłe i wyjątkowo cyniczne. No bo kim jest "każdy"? Każdy zawsze znaczy nikt.
  4. Zrób sobie dziecko, bo za kilka lat będzie za późno - no tak, to jest genialna wręcz argumentacja za tym, aby powołać do życia nowego człowieka. Robić sobie dziecko tylko dlatego, że może być "za późno" jest traktowaniem tego potencjalnego nowego człowieka jak przedmiot. Można sobie kupić torebkę na wyprzedaży, bo za kilka tygodni będzie za późno, można skorzystać z promocji czy przeceny, bo będzie za późno, ale robić dziecko, bo będzie za późno? A co to jest, mebel jakiś? Albo zabawka? A, chcę mieć jakąś rozrywkę i podporę na starość, zrobię sobie dziecko, a co mi tam! A że nie będę mieć za co utrzymać, jak wykształcić, że nie będzie miało ojca? A co tam, ważne, żeby za późno nie było! Super podejście, naprawdę. W stylu: a, jakoś to będzie! Innymi słowy: nieważne, jak będzie i za co utrzymać, byleby tylko mieć laleczkę w postaci dziecka, zabaweczkę. A czy będzie zadbane, szczęśliwe i najedzone, to już nie jest istotne, byleby tylko je zrobić. Kobieta reprezentująca postawę "zrobię sobie dziecko nim będzie za późno" jest po prostu skrajnie samolubna. Nie myśli o tym, co ona może zapewnić przyszłemu dziecku, ale o tym, żeby jej było dobrze dzięki temu dziecku. Totalny egoizm.
  5. Nie wychylaj się, trzeba się dostosować do ludzi - całe życie staram się nie wychylać i dostosowuję się do ludzi, bo tak mnie nauczono. I co mam z tego? Gówno. Nie wychylaj się, dostosuj - tzn. nie miej nigdy własnego zdania, nie miej żadnych własnych potrzeb, bo to potrzeby innych są najważniejsze, nigdy nikomu nie zwracaj na nic uwagi, bo możesz go urazić, nigdy z nikim nie polemizuj, nie mów, że coś ci się nie podoba, bo to nikogo nie obchodzi, nigdy nikomu się nie sprzeciwiaj, nigdy niczym się nie wyróżniaj i najlepiej bój się wszystkiego, bo przecież wszędzie trzeba się tylko dostosowywać i pilnować, aby się za bardzo nie wychylić. Tak, niewychylanie się i ciągłe dostosowywanie to bardzo prosta recepta na zmarnowanie sobie życia.
  6. Schudnij trochę i wciągaj brzuch - nie rozumiem, dlaczego ktokolwiek czuje się upoważniony do tego, aby uzurpować sobie prawo do mojego ciała. Jeszcze gdybym miała chłopaka czy męża, no to faktycznie on miałby takie prawo, ale reszta ludzkości? Z jakiej racji? A może mnie nie przeszkadza nadwaga? Czy wszystko musi się kręcić wokół dupy, czy to grubej czy chudej? Czy świat kończy się na sadle, tłuszczu, kilogramach, kaloriach? Inna kwestia: czy bycie szczupłą lub chudą uszczęśliwiłoby mnie? Czy sprawiłoby, że nagle los odwróciłby się o 180 stopni i nagle przestałabym być samotna i stałabym się niesamotna oraz szczęśliwa? Nie sądzę! Znałam dziewczyny, które były dwa razy takie jak ja, grube jak woły i z tyłkami jak stodoły i nie mogły opędzić się od facetów, miały pracę, mężów, dzieci i ogólnie były przeszczęśliwe. Tak więc poziom życiowego powodzenia oraz szczęścia nie zależy od poziomu tłuszczu w organizmie. Raz się chudnie, a raz się tyje, czy to aż taka tragedia? Tak naprawdę to są pierdoły bez znaczenia. Przypuśćmy, że nagle za sprawą jakiejś czarodziejskiej różdżki staje się megaszczupła, mam płaski brzuch i jestem smukła jak brzoza. I co w związku z tym? Co z tego? Jedyna różnica byłaby taka, że ubrania byłoby łatwiej dobierać. Że faceci nagle zaczęliby za mną latać? Nie sądzę. Jak byłam 15 kg chudsza, to też w kolejce się nie ustawiali, bo obok mieli dziewczyny nie tylko szczupłe, ale i bardziej ekstrawertyczne.
  7. Ubieraj się ładnie, bo nigdy nie znajdziesz chłopaka - tekst, który często słyszałam w czasach szkoły i studiów od pewnej osoby. Zawsze po usłyszeniu go myślałam sobie, że na co mi taki chłopak, który będzie mnie szanował tylko za modne ciuchy. W sumie to chyba musiałby być jakiś fetyszysta. Albo metroseksualista bądź kryptogej. Normalnych raczej interesuje to, co pod ciuchami. A mówiąc zupełnie poważnie, to jakby chłopak miał na mnie patrzeć tylko przez pryzmat ciuchów i makijażu, to nigdy nie myślałabym o kimś takim poważnie, bo jak dla mnie jest to wyjątkowo płytkie. Jednak jeżeli kobiecie odpowiada, że chłopak/partner/mąż jest z nią tylko ze względu na to, że dobrze się ona prezentuje, no to cóż - każdy ma inne aspiracje. Tylko później zazwyczaj jest wielkie zdziwienie, że jak taka kobieta np. roztyje się bądź też zacznie chodzić po domu w getrach i kapciach zamiast w szpilkach albo np. zestarzeje się i pomarszczy, to facet przestaje ją szanować i znajduje sobie inną. Taką, która spełnia jego wymagania dotyczące aparycji.
  8. Znajdź sobie kogoś - pewnie, czary mary i już pod drzwiami stoi mój książę na białym rumaku lub mój rycerzyk w lśniącej zbroi. Abrakadabra, hokus-pokus i już mam męża. Gdzież to sprzedają takie czarodziejskie różdżki? Ja też taką chcę!

Archiwum bloga

! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !
Kopiowanie tekstów jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na Weheartit Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Bloglovin Adres e-mail

O mnie

Moje zdjęcie
Mam na imię Daria i w przestrzeni internetowej jestem głównie nawiedzoną multiblogerką. Założyłam blogi z niezwykle banalnego powodu: po to, aby prezentować publiczności swoją twórczość. Tak się składa, że internet i funkcjonujący w jego ramach blogger oferują taką możliwość, więc czemu z niej nie skorzystać?

W chwili obecnej blogowanie pozwala mi zarówno na wyrażanie siebie, jak i na uporządkowanie swoich rozbieganych myśli. Wciągnęło mnie od pierwszej chwili i nie ukrywam, że sporą większość czasu w sieci poświęcam właśnie prowadzeniu blogów. :-) Mam ich kilka i każdy z nich jest dla mnie ważny.

Zachęcam również do wypowiadania się na Forum dla Ciebie, a także do zapoznania się z moją ofertą w zakresie pomocy blogowej: Ulepsz swój blog z Introwertyczką!.