! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !

05.01.2014

Eufemizmy na pożegnanie

W świecie wirtualnym wycofanie się z niechcianej interakcji i zakończenie znajomości nie stanowi większego problemu. Po prostu osoba chcąca zerwać kontakt (zwana dalej inicjatorem) zamyka okno, włącza blokadę (ignor), kasuje numer bądź adres, usuwa się z obserwatorów/fanów/polecających lub najzwyczajniej w świecie nie odpisuje na wiadomości. Bułka z masłem. W końcu w internecie wszyscy jesteśmy anonimowi, więc nikt tu się z nikim nie cacka. Za brak kultury nie będą wyciągane żadne konsekwencje, zatem wszelkie konwenanse i uprzejmości są absolutnie zbyteczne. Cyberprzestrzeń potrafi wybaczyć naprawdę wiele.

Inaczej sprawa się przedstawia, gdy bierzemy pod uwagę świat realny. Tutaj obowiązują nas pewne normy i wzorce postępowania. Wszystko, co robimy, świadczy o nas i o tym, co sobą reprezentujemy, o naszym poziomie. Ponadto będzie mieć swoje konsekwencje w przyszłości. Wpływamy na to, w jaki sposób zostaniemy zapamiętani, w jaki sposób zapiszemy się w pamięci innych ludzi. Musimy liczyć się z tym, co oni będą na nasz temat sądzić. Czy będą odbierać naszą osobę pozytywnie czy też nie. Tak więc zakończenie znajomości w świecie realnym już nie jest takie proste. Musi odbyć się tak, aby druga strona w ogóle nie zauważyła tegoż zakończenia. Brzmi absurdalnie? Bynajmniej.

W języku polskim istnieje wiele eufemizmów zwiastujących pożegnanie, mamy do wyboru bogaty zasób synonimów słowa spierdalaj. Znajdziemy całą gamę różnego rodzaju określeń i zwrotów, które mają na celu poinformować rozmówcę o tym, iż nie jesteśmy zainteresowani podtrzymywaniem kontaktu i utrzymywaniem znajomości z jego osobą. Grunt, żeby było dyplomatycznie.

Znany dowcip mówi o tym, że dyplomata to taki człowiek, który potrafi powiedzieć spierdalaj w taki sposób, że odczuwasz podniecenie w związku ze zbliżającą się wyprawą. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, abyście odpowiedzieli sobie na pytanie, czy jesteście takimi właśnie dyplomatami czy może właśnie trafiacie często na tego typu dyplomatów. To zasadnicza kwestia.

Zatem co mówi inicjator pożegnania? W jaki sposób próbuje spławić niechcianego znajomego? Jak brzmi kulturalnie wypowiedziane spierdalaj?

  1. No dobra, to ja już cię nie zatrzymuję lub No dobra, to ja już ci nie zabieram czasu - mój absolutny faworyt. Kocham ten tekst za to, że nosi znamiona wyjątkowego sprytu. Jest to niezwykle zręczna manipulacja. Inicjator sprawia takie wrażenie, jakby rzeczywiście martwił się zarówno o nas samych, jak i o nasz cenny czas. Przemawia przez niego prawdziwa troska. Normalnie nic, tylko się cieszyć, że mamy takich opiekuńczych znajomych. Przejmują się nawet tym, że zabierają nam zbyt wiele wartościowych minut. Aż się łezka w oku kręci.

  2. Zdzwonimy się - prawdziwy klasyk. Po takim tekście możecie być już niemal pewni tego, że wasz telefon długo nie powie dryń, dryń, a jak w końcu powie, to nie z powodu dzwoniącego znajomego. On już zapewne skasował wasz numer na dobre. Przykre, ale prawdziwe. Zdzwonimy się = Daj mi spokój, odczep się. Miejska legenda głosi, że ktoś kiedyś naprawdę się zdzwonił, lecz ja osobiście jeszcze nie spotkałam się z takim przypadkiem. 
    Zdzwonimy się

  3. Dobra, to kiedyś tam się spotkamy lub Dobra, to kiedyś tam się umówimy na piwo/lody/gofry/kawę/cokolwiek - kiedyś tam... i już z góry wiadomo, że to znaczy "nigdy".

  4. W razie czego mam twój numer - no właśnie, w razie... czego? Pożaru, powodzi, huraganu, zasłabnięcia? Co ja jestem, pogotowie ratunkowe, straż miejska? W razie czego to można mieć przy sobie lek na biegunkę, zestaw plastrów lub parę złotych na drobne w portfelu. Inicjator tekstem "w razie czego" wyraźnie daje do zrozumienia, że jesteście dla niego właśnie takim substytutem, ponadprogramowym lekiem, akcesorium używanym w skrajnych przypadkach. Takim, z którego wolałby jednak nie korzystać. Przykre, ale taka prawda. Ten tekst świadczy o jeszcze bardziej negatywnym nastawieniu inicjatora aniżeli kultowe "zdzwonimy się".

  5. Jeszcze się umówimy - super, ale mniej więcej kiedy, gdzie, jak, o której...? Nic, żadnych konkretów? Aha, no tak, to tylko kolejny spławiający tekst.

  6. Teraz nie mam za bardzo czasu, ale niedługo go znajdę - oczywiście, któż by śmiał w to wątpić? Sęk w tym, że niektórzy pod pojęciem "niedługo" rozumieją rok, pięć lat, dziesięć, kilkanaście lub... nieskończoność.

  7. Zadzwonię do ciebie lub Napiszę do ciebie - teksty proste jak budowa cepa, ale często to właśnie w prostocie tkwi największa siła. Nie wiem dlaczego, ale mimo wszystko zawsze w nie wierzę i nabieram się jak dziecko. Tandetny tekst o dzwonieniu został nawet tematem jednego z pierwszych odcinków Trzeciej planety od słońca. Widocznie naprawdę coś w sobie ma.

  8. Jak znajdę chwilę, to przyjdę/zadzwonię/umówimy się - ach, te podstępne chwile... Ukrywają się tak skutecznie, że za nic nie można ich znaleźć. A może w ogóle nie było ich nawet w planie inicjatora? Ta opcja jest najbardziej prawdopodobna.

  9. Chciałem/am oddzwonić/odpisać, ale nie miałem/am karty w telefonie lub Chciałem/am oddzwonić/odpisać, ale popsuł mi się telefon - no tak, głupio powiedzieć komuś szczerze i prosto w oczy, że najzwyczajniej w świecie ma się go głęboko w dupie. Awaria telefonu i brak funduszy na koncie to lepsze wytłumaczenia. No i przyjemniejsze, wszak nie czynią wrogów. Niektórym awarie zdarzają się tak często, że wypadałoby tylko doradzić wymianę telefonu u operatora lub kupno nowego. W końcu do czego to podobne, żeby telefon niemal bez przerwy był popsuty? Nic, tylko go reklamować lub wymienić na nowszy model.

  10. Zadzwonimy do pana/pani lub Skontaktujemy się z panem/panią - na sam koniec prawdziwy hicior z rozmów kwalifikacyjnych, w końcu kulturalne spierdalaj nie musi ograniczać się jedynie do relacji czysto towarzyskich; niekiedy rekrutantom głupio jest oznajmić kandydatowi, że nie ma on żadnych szans i że dużo lepsi od niego biorą udział w rekrutacji do danego zakładu. Lepiej jest kandydata mamić i niepotrzebnie dawać mu nadzieję, w końcu co za różnica? To tylko kandydat. Niech się trochę podenerwuje i pozastanawia, czy go przyjmą. 
    Dał się nabrać

Tak właśnie wyglądają akceptowane społecznie sformułowania używane do pozbycia się z własnej przestrzeni intruzów. Niekiedy mogą one występować zbiorowo, np. Kiedyś tam się zdzwonimy. Są różne i wypowiadane w różnych sytuacjach, jednak łączy je jedno: ogólnikowość. Zawierają w sobie same banały i nie przedstawiają żadnych konkretnych treści. No bo cóż to właściwie znaczy, że się zdzwonimy albo że się jeszcze umówimy? Praktycznie nic. Takie tam puste slogany, nieprzedstawiające żadnej wartości. O niczym nie informują, niczego nie określają. Tere fere, srutututu, pierdu pierdu, pęczek drutu.

Jak na nie reagować? Najlepiej nijak, zignorować lub ewentualnie przytaknąć. Co niby więcej możemy zrobić? I tak najważniejszą rzeczą jest to, by nie łudzić się, że inicjator jeszcze kiedykolwiek się do nas odezwie. On się już pożegnał, nie ma zamiaru kontaktować się z nami. Grunt to uświadomić to sobie.

Archiwum bloga

! Blog został przeniesiony, obecnie dostępny jest pod adresem: introwertyczka1.wordpress.com !
Kopiowanie tekstów jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na Weheartit Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Bloglovin Adres e-mail

O mnie

Moje zdjęcie
Mam na imię Daria i w przestrzeni internetowej jestem głównie nawiedzoną multiblogerką. Założyłam blogi z niezwykle banalnego powodu: po to, aby prezentować publiczności swoją twórczość. Tak się składa, że internet i funkcjonujący w jego ramach blogger oferują taką możliwość, więc czemu z niej nie skorzystać?

W chwili obecnej blogowanie pozwala mi zarówno na wyrażanie siebie, jak i na uporządkowanie swoich rozbieganych myśli. Wciągnęło mnie od pierwszej chwili i nie ukrywam, że sporą większość czasu w sieci poświęcam właśnie prowadzeniu blogów. :-) Mam ich kilka i każdy z nich jest dla mnie ważny.

Zachęcam również do wypowiadania się na Forum dla Ciebie, a także do zapoznania się z moją ofertą w zakresie pomocy blogowej: Ulepsz swój blog z Introwertyczką!.